sobota, 15 lutego 2014

Rozdział V

Rozdział V




Tej nocy nie mogłam zasnąć. Długo myślałam, co powinnam teraz zrobić. W ostatnim czasie bardzo często zadawałam sobie to pytanie. Cała ta sytuacja była dla mnie naprawdę trudna, a tępo, w jakim to wszystko się działo zdawało się pogarszać całą sytuacje. Przekręcając się z boku na bok nagminnie sprawdzałam godzinę na wielkim zegarze zawieszonym obok drzwi, ale czas jak by staną w miejscu.  W końcu nie wytrzymała. Wstałam, narzuciłam na siebie sweterek i ruszyłam w stronę kuchni. Nie chcąc nikogo zbudzić delikatnie i po cichu otworzyłam nieco skrzypiące drzwi.  Wychodząc zauważyłam, że w sąsiednim pokoju zapalona jest mała lampka. Przez uchylone drzwi zobaczyłam Juliana siedzącego przy biurku. Bezszelestnie udałam się, więc do kuchni, zaparzyłam kawę i wyszłam na balkon. Usiadłam na wiklinowym fotelu i pijąc powoli kawę patrzyłam na gwiazdy. Odkąd sięgam pamięcią przyglądanie się gwiaździstemu niebu było dla mnie pewnego rodzaju ucieczką. Będąc nastolatką często spędzałam całe noce na wpatrywaniu się gwiazdozbiory. Zdarzało się, że robiliśmy to wspólnie, leżąc na trawie i rozmawiając aż do rana.  Noc była ciepła, niebo bezchmurne. Całe miasto było pogrążone we śnie. Powoli ogarniał mnie błogi spokój, gdy odgłos czyichś kroków wybił mnie ze skupienia. W drzwiach balkonowych ujrzałam jego postać.
-Mogę?
-Tak, siadaj - odpowiedziałam niepewnie
-Coś nie tak? Nie możesz spać?
Widząc, że nie mam ochoty odpowiadać na to pytanie szybko zmienił temat
-Dziwne, że to mówię, ale wróciły mi wszystkie wspomnienia. Te dni, kiedy razem spoglądaliśmy w niebo. Wiesz, nadal to robię.  Często zdarza mi się spędzać wiele czasu pod gołym niebem.  Przypomina mi to ciebie.
Kolejny raz nie odezwałam się ani słowem. Nie miałam pojęcia, co powiedzieć. Kilka minut temu siedząc samotnie wspominałam coś, o czym on teraz do mnie mówił. Nastała absolutna cisza. Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, gdy nagle zapytał.
-Chciałem jutro zwiedzić trochę miasta. Może poszłabyś ze mną, pokazała mi ciekawe miejsca?
-Może - odpowiedziałam nie odrywając wzroku od gwieździstego nieba
-Jesteś na mnie zła?
-Skądże
-Jeśli chcesz mogę przenieść się do hotelu, nie ma żadnego problemu, ja po prostu...
-Nie ma takiej potrzeby -przerwałam jego wypowiedź obawiając się jak dalej mogłaby potoczyć się ta rozmowa -Gdzie dziś byłeś?
-Chciałem się przewietrzyć
-Późno wróciłeś -stwierdziłam jednocześnie zdając sobie sprawę, co powiedziałam
-Słucham?
-Mówię, że dosyć późno wróciłeś
-Skąd wiesz?- Zapytał z przerażeniem
-Kiedy kładłam się spać Ciebie jeszcze nie było, wydaje mi się, że było już dość późno - odpowiedziałam próbując z twarzą wybrnąć z sytuacji - ale mogę się mylić
-Faktycznie było już całkiem późno -odpowiedział z ulgą i uśmiechną się, jeszcze delikatnie wystraszony
-Pójdę już do pokoju. Pewnie nie dam rady usnąć, w końcu wpiłam całą kawę. Może poczytam książkę
-Ja w takim razie też będę powoli kierował się w stronę pokoju
Wstałam i udałam się do sypialni, zrobił to samo.
-Jutro mam wolne, możemy wyjść o dziewiątej- powiedziałam wchodząc do pokoju
-Świetnie. Na pewno będę już czekał na ciebie gotowy -w jego oczach zabłysła iskierka
-Wiec dobranoc, śpij dobrze
-Dobranoc

Wchodząc do pokoju zamknęłam za sobą stare dębowe drzwi. Wzięłam do ręki książkę i siadając na fotelu powoli przewracałam kolejne kartki. Mimo wypitej przed chwilą kawy moje oczy zaczęły powoli się zamykać. Odłożyłam powieść na swoje miejsce. Przebrałam się i położyłam na łóżku.  Nagle ogarnęło mnie wielkie zmęczenie, niedługo później zasnęłam. Miałam piękny sen. Moje życie było idealne, z dala od wszelkich trosk. Mieszkałam w malutkim dom w pobliskim portowym miasteczku. Było to moje ulubione miejsce w Holandii gdzie mogłam spokojnie i w samotności posłuchać szumu morza. Siedziałam na ławce w objęciach mojego mężczyzny. Byłam przerażona a moje oczy były napełnione łzami, lecz chciałam by ten moment trwał wiecznie. Za wszelką cenę chciałam zostać tam jak najdłużej. Chciałam być tam razem z nim. Czułam się silna. Byłam silna. Nie chciałam się obudzić. Nie chciałam znów wracać do tych samych problemów. Pragnęłam śnić wiecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz