Rozdział V
-Mogę?
-Tak, siadaj - odpowiedziałam niepewnie
-Coś nie tak? Nie możesz spać?
Widząc, że nie mam ochoty odpowiadać na to
pytanie szybko zmienił temat
-Dziwne, że to mówię, ale wróciły mi
wszystkie wspomnienia. Te dni, kiedy razem spoglądaliśmy w niebo. Wiesz, nadal
to robię. Często zdarza mi się spędzać
wiele czasu pod gołym niebem. Przypomina
mi to ciebie.
Kolejny raz nie odezwałam się ani słowem.
Nie miałam pojęcia, co powiedzieć. Kilka minut temu siedząc samotnie wspominałam
coś, o czym on teraz do mnie mówił. Nastała absolutna cisza. Przez chwilę
siedzieliśmy w milczeniu, gdy nagle zapytał.
-Chciałem jutro zwiedzić trochę miasta.
Może poszłabyś ze mną, pokazała mi ciekawe miejsca?
-Może - odpowiedziałam nie odrywając wzroku
od gwieździstego nieba
-Jesteś na mnie zła?
-Skądże
-Jeśli chcesz mogę przenieść się do hotelu,
nie ma żadnego problemu, ja po prostu...
-Nie ma takiej potrzeby -przerwałam jego
wypowiedź obawiając się jak dalej mogłaby potoczyć się ta rozmowa -Gdzie dziś
byłeś?
-Chciałem się przewietrzyć
-Późno wróciłeś -stwierdziłam jednocześnie
zdając sobie sprawę, co powiedziałam
-Słucham?
-Mówię, że dosyć późno wróciłeś
-Skąd wiesz?- Zapytał z przerażeniem
-Kiedy kładłam się spać Ciebie jeszcze nie
było, wydaje mi się, że było już dość późno - odpowiedziałam próbując z twarzą
wybrnąć z sytuacji - ale mogę się mylić
-Faktycznie było już całkiem późno
-odpowiedział z ulgą i uśmiechną się, jeszcze delikatnie wystraszony
-Pójdę już do pokoju. Pewnie nie dam rady
usnąć, w końcu wpiłam całą kawę. Może poczytam książkę
-Ja w takim razie też będę powoli kierował
się w stronę pokoju
Wstałam i udałam się do sypialni, zrobił to
samo.
-Jutro mam wolne, możemy wyjść o
dziewiątej- powiedziałam wchodząc do pokoju
-Świetnie. Na pewno będę już czekał na
ciebie gotowy -w jego oczach zabłysła iskierka
-Wiec dobranoc, śpij dobrze
-Dobranoc
Wchodząc do pokoju zamknęłam za sobą stare
dębowe drzwi. Wzięłam do ręki książkę i siadając na fotelu powoli przewracałam
kolejne kartki. Mimo wypitej przed chwilą kawy moje oczy zaczęły powoli się
zamykać. Odłożyłam powieść na swoje miejsce. Przebrałam się i położyłam na
łóżku. Nagle ogarnęło mnie wielkie
zmęczenie, niedługo później zasnęłam. Miałam piękny sen. Moje życie było
idealne, z dala od wszelkich trosk. Mieszkałam w malutkim dom w pobliskim
portowym miasteczku. Było to moje ulubione miejsce w Holandii gdzie mogłam
spokojnie i w samotności posłuchać szumu morza. Siedziałam na ławce w objęciach
mojego mężczyzny. Byłam przerażona a moje oczy były napełnione łzami, lecz
chciałam by ten moment trwał wiecznie. Za wszelką cenę chciałam zostać tam jak
najdłużej. Chciałam być tam razem z nim. Czułam się silna. Byłam silna. Nie
chciałam się obudzić. Nie chciałam znów wracać do tych samych problemów.
Pragnęłam śnić wiecznie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz