Z okazji jutrzejszych walentynek chciałabym życzyć wszystkim dużo miłości i ciepła.
Tym jeszcze samotnym drugiej połówki !
Rozdział IV
Gdy dojechaliśmy na miejsce pokazałam mu
mieszkanie i jego pokój. Był na piętrze zaraz obok mojego. W rogu postawił
walizkę, usiadł na łóżku i poprosił mnie abym usiadła obok niego. Nie wiedziałam jak się zachować. Wydawał mi
się inny niż dawniej. Jakby bardziej pewny siebie. Podeszłam i usiadłam obok
niego. Chwycił mnie za rękę i spojrzał głęboko w oczy tak przenikliwym spojrzenie,
że poczułam je wewnątrz. Przysunął się bliżej i szepnął mi do ucha
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mogę tu
być z tobą.
Siedzieliśmy tak jeszcze chwile. Byłam
spięta. Z zaciśniętymi wargami czekałam aż puści moją dłoń. Ale on nie miał
zamiaru tego zrobić. Delikatnie odchylił głowę otwierając przy tym oczy. Czułam
jego wzrok, jego oddech. Widząc brak reakcji z mojej strony powoli zaczął
rozluźniać swój uścisk.
Wyszłam. Nie wiedziałam, co zrobić, więc
wyszłam. Po raz kolejny uciekłam. Trzaskając drzwiami.
Resztę dnia spędziłam w swojej sypialni.
Włączyłam muzykę, otworzyłam okno. Cały pokój zdawała się teraz przepełniać
świeżość. Od wielkiej kryształowej lampy światło odbijało się obsypując wszytko
dookoła kolorami tęczy. Usiadłam na moim ulubionym wiklinowym fotelu, który
niegdyś dostałam od swojej przyjaciółki na urodziny. Kilka razy słyszałam jego
kroki, które cichły pod moimi drzwiami. Jednak po chwili odchodził. Po raz
kolejny nie wiedziałam, co było by lepsze. Z jednej strony chciałam zostać
sama, a z drugiej miałam nadzieję, że wejdzie do mojego pokoju, usiądzie obok
mnie i przytuli. Siedział na fotelu i rozmyślałam nad tym, co właściwie
powinnam wtedy zrobić, co było by słuszne, a co było by totalnym szaleństwem.
Zastanawiałam się, czego ode mnie oczekiwał. Czy liczył się z tym, że tak
właśnie może wyglądać moja reakcja? A może był przekonany, że sprawa potoczy
się zupełnie w innym kierunku? Moje rozmyślania przerwało czyjeś pukanie. W
powoli otwierających się drzwiach zobaczyłam Magdę. Weszła do środka i widząc
moją zmartwioną twarz zrobiła to, czego oczekiwałam właśnie od niego. Usiadła
obok mnie przystawiając sobie stare dębowe krzesło.
-Minęłam sie z nim w drzwiach - powiedziała
obejmując mnie ramieniem
-Mówił coś?
-Przywitał się i poprosił o zapasowy
komplet kluczy
-Dałaś mu?
-Dałam
Chciałam wiedzieć gdzie poszedł, kiedy
wróci, dlaczego po prostu nie przyszedł i nie poprosił mnie o te cholerne
klucze. Może nie miał na tyle odwagi by wejść do mojego pokoju. Może zapytał o
nie przy okazji. Poprosiłam Magdę by zostawiła mnie samą. Chciałam trochę
pomyśleć o tym wszystkim, co się dzisiaj wydarzyło. Zaczęłam odczuwać pewien
niepokój.
Bałam się ze decyzja, którą podjęłam zgadzając się na jego pobyt w moim domu
była błędna. Położyłam się zwracając wzrok w stronę okna. Życie biegło dalej.
Ludzie pospiesznie poruszali się każdy w swoją stronę. Poczułam się jak jedyna
istota na ziemi, która właśnie w tym momencie postanowiła odizolować się od
rzeczywistości. Zamykając się w swoim świecie. Zamykając oczy cały czas miałam
przed sobą jego obraz. Wstałam, wyłączyłam muzykę i położyłam się na łóżku, aby
jeszcze raz spokojnie przemyśleć sobie wszystko jeszcze raz. Wpatrując się
nieruchomo w jeden punkt zasnęłam.
Obudził mnie dźwięk skrzypiących drzwi od
mojej sypialni. Było już późno. Słońce zdążyło już schować się za horyzont.
Otwierając delikatnie powieki zobaczyłam w nich męską sylwetkę. Stał w wejściu
przyglądając się w ciemności mojej osobie. Zamykając oczy udałam, że jego
wejście nie zbudziło mnie ze snu.. Zbliżał się do mojego łóżka. W pobliżu
odczuwałam jego obecność. Przyklękną obok. Czułam na sobie jego oddech. Przez
długi czas w bezruchu wpatrywał się w moją twarz. Delikatnym ruchem odgarną z
mojej twarzy pojedynczy kosmyk włosów. Pogłaskał mnie po policzku. Jeszcze
chwile siedział obok mnie. Powoli i delikatnie dotkną mej dłoni. Zrobił to w
taki sposób by nie obudzić mnie ze snu. W tym momencie usłyszałam jego szept.
-Przez te wszystkie lata myślałem o tobie
każdego dnia. Hym, zawsze byłaś dla mnie jak siostra. Ale dopiero, kiedy wyjechałem
zdałem sobie sprawę, że jesteś dla mnie kimś więcej. A teraz, kiedy zdobyłem
się na odwagę by tu przyjechać... - Przerwał- chciałbym żebyś czuła to samo,
ale obawiam się, że to niemożliwe.
Kiedy skończył wstał, nachylił się nade
mną, pocałował w policzek i skierował się ku wyjściu. Przez moje ciało przeszedł dreszcz.
Wiedziałam, że
teraz wszystko należy do mnie. Że tylko ja mogę zadecydować o przebiegu tej
sytuacji. Poczułam wewnętrzną radość a jednocześnie przerażenie. Wiedziałam, że
szybko muszę podjąć decyzje, która może diametralnie zmienić moje życie. Teraz
wszystko było w moich rękach. W tej grze to ja rozdawałam karty. Musiałam
jedynie uważać abym nie popełnić żadnego błędu, bo ta gra miał się toczyć o
naprawdę wielką stawkę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz