czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział IV

Z okazji jutrzejszych walentynek chciałabym życzyć wszystkim dużo miłości i ciepła. 
Tym jeszcze samotnym drugiej połówki !

Rozdział IV



Gdy dojechaliśmy na miejsce pokazałam mu mieszkanie i jego pokój. Był na piętrze zaraz obok mojego. W rogu postawił walizkę, usiadł na łóżku i poprosił mnie abym usiadła obok niego.  Nie wiedziałam jak się zachować. Wydawał mi się inny niż dawniej. Jakby bardziej pewny siebie. Podeszłam i usiadłam obok niego. Chwycił mnie za rękę i spojrzał głęboko w oczy tak przenikliwym spojrzenie, że poczułam je wewnątrz. Przysunął się bliżej i szepnął mi do ucha
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mogę tu być z tobą.
Siedzieliśmy tak jeszcze chwile. Byłam spięta. Z zaciśniętymi wargami czekałam aż puści moją dłoń. Ale on nie miał zamiaru tego zrobić. Delikatnie odchylił głowę otwierając przy tym oczy. Czułam jego wzrok, jego oddech. Widząc brak reakcji z mojej strony powoli zaczął rozluźniać swój uścisk.
Wyszłam. Nie wiedziałam, co zrobić, więc wyszłam. Po raz kolejny uciekłam. Trzaskając drzwiami.
Resztę dnia spędziłam w swojej sypialni. Włączyłam muzykę, otworzyłam okno. Cały pokój zdawała się teraz przepełniać świeżość. Od wielkiej kryształowej lampy światło odbijało się obsypując wszytko dookoła kolorami tęczy. Usiadłam na moim ulubionym wiklinowym fotelu, który niegdyś dostałam od swojej przyjaciółki na urodziny. Kilka razy słyszałam jego kroki, które cichły pod moimi drzwiami. Jednak po chwili odchodził. Po raz kolejny nie wiedziałam, co było by lepsze. Z jednej strony chciałam zostać sama, a z drugiej miałam nadzieję, że wejdzie do mojego pokoju, usiądzie obok mnie i przytuli. Siedział na fotelu i rozmyślałam nad tym, co właściwie powinnam wtedy zrobić, co było by słuszne, a co było by totalnym szaleństwem. Zastanawiałam się, czego ode mnie oczekiwał. Czy liczył się z tym, że tak właśnie może wyglądać moja reakcja? A może był przekonany, że sprawa potoczy się zupełnie w innym kierunku? Moje rozmyślania przerwało czyjeś pukanie. W powoli otwierających się drzwiach zobaczyłam Magdę. Weszła do środka i widząc moją zmartwioną twarz zrobiła to, czego oczekiwałam właśnie od niego. Usiadła obok mnie przystawiając sobie stare dębowe krzesło.
-Minęłam sie z nim w drzwiach - powiedziała obejmując mnie ramieniem
-Mówił coś?
-Przywitał się i poprosił o zapasowy komplet kluczy
-Dałaś mu?
-Dałam
Chciałam wiedzieć gdzie poszedł, kiedy wróci, dlaczego po prostu nie przyszedł i nie poprosił mnie o te cholerne klucze. Może nie miał na tyle odwagi by wejść do mojego pokoju. Może zapytał o nie przy okazji. Poprosiłam Magdę by zostawiła mnie samą. Chciałam trochę pomyśleć o tym wszystkim, co się dzisiaj wydarzyło. Zaczęłam odczuwać pewien niepokój. Bałam się ze decyzja, którą podjęłam zgadzając się na jego pobyt w moim domu była błędna. Położyłam się zwracając wzrok w stronę okna. Życie biegło dalej. Ludzie pospiesznie poruszali się każdy w swoją stronę. Poczułam się jak jedyna istota na ziemi, która właśnie w tym momencie postanowiła odizolować się od rzeczywistości. Zamykając się w swoim świecie. Zamykając oczy cały czas miałam przed sobą jego obraz. Wstałam, wyłączyłam muzykę i położyłam się na łóżku, aby jeszcze raz spokojnie przemyśleć sobie wszystko jeszcze raz. Wpatrując się nieruchomo w jeden punkt zasnęłam.
Obudził mnie dźwięk skrzypiących drzwi od mojej sypialni. Było już późno. Słońce zdążyło już schować się za horyzont. Otwierając delikatnie powieki zobaczyłam w nich męską sylwetkę. Stał w wejściu przyglądając się w ciemności mojej osobie. Zamykając oczy udałam, że jego wejście nie zbudziło mnie ze snu.. Zbliżał się do mojego łóżka. W pobliżu odczuwałam jego obecność. Przyklękną obok. Czułam na sobie jego oddech. Przez długi czas w bezruchu wpatrywał się w moją twarz. Delikatnym ruchem odgarną z mojej twarzy pojedynczy kosmyk włosów. Pogłaskał mnie po policzku. Jeszcze chwile siedział obok mnie. Powoli i delikatnie dotkną mej dłoni. Zrobił to w taki sposób by nie obudzić mnie ze snu. W tym momencie usłyszałam jego szept.
-Przez te wszystkie lata myślałem o tobie każdego dnia. Hym, zawsze byłaś dla mnie jak siostra. Ale dopiero, kiedy wyjechałem zdałem sobie sprawę, że jesteś dla mnie kimś więcej. A teraz, kiedy zdobyłem się na odwagę by tu przyjechać... - Przerwał- chciałbym żebyś czuła to samo, ale obawiam się, że to niemożliwe.
Kiedy skończył wstał, nachylił się nade mną, pocałował w policzek i skierował się ku wyjściu.  Przez moje ciało przeszedł dreszcz. Wiedziałam, że teraz wszystko należy do mnie. Że tylko ja mogę zadecydować o przebiegu tej sytuacji. Poczułam wewnętrzną radość a jednocześnie przerażenie. Wiedziałam, że szybko muszę podjąć decyzje, która może diametralnie zmienić moje życie. Teraz wszystko było w moich rękach. W tej grze to ja rozdawałam karty. Musiałam jedynie uważać abym nie popełnić żadnego błędu, bo ta gra miał się toczyć o naprawdę wielką stawkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz