Rozdział XI
To była najspokojniejsza noc od czasu
przybycia Juliana. Obudziłam się dosyć późno. Ze spokojem leżałam wpatrując się
w sufit i rozmyślając o tym co zdarzyło się wczorajszego dnia. Teraz leżałam na
wielkim łóżku wtulona w objęcia mojego przyjaciela. Spójrzmy prawdzie w oczy.
Sytuacja delikatnie uległa zmianie. Nieoficjalnie jesteśmy parą. Nareszcie
wszystko jest na swoim miejscu. Leżąc obok niego marzyłam tylko o tym by ten
moment trwał jak najdłużej. Czułam jego obecność. Był tuż obok, niedawno tak
nieosiągalny a teraz rzeczywisty będąc przy mnie. Gdy tylko otworzył swoje oczy
w jego spojrzeniu ujrzałam ten przenikliwy blask. Nieprzerwanie pragnęłam go
zgłębiać. Spojrzenie tak troskliwe i pełne miłości, że trudno mi było się od
niego oderwać. Patrzą na moją twarz z delikatnym uśmiechem powiedział mi dzień
dobry.
- Dzień dobry- odpowiedziałam cichym i
spokojnym głosem, nie odrywając od niego mego wzroku.
Do pokoju przez niewielką szczelinę powoli
dostawało się słońce. Całe to pomieszczenie zdawało się teraz promieniować
magiczną energią. Kilka minut leżeliśmy spoglądając na siebie bez słowa. Błogą
ciszę przerwało hałaśliwe trzaśnięcie drzwiami. Leżąc w ciszy na dużym
drewnianym łożu wsłuchiwałam się w
odgłos czyichś kroków. Całując mojego przyjaciela w policzek, wstałam
zarzuciłam na ramiona leżący na krześle od kilku dni sweterek i związując luźno
włosy wyszłam powolnym krokiem z mojego pokoju. Magda wraz ze swoim chłopakiem
siedziała w salonie zajadając lody truskawkowe.
-Cześć- powiedziałam jeszcze nieco zaspanym
głosem
-Hej dopiero wstałaś? -zapytała z wielkim
zdziwieniem Magda
-Nie chciało mi się dziś wychodzić z łóżka
- odpowiedziałam urywając
temat - pogodziłam się z Julianem
-Nawet nie wiesz jak się cieszę-
powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy
-Co będziecie robić?
-Może obejrzymy jakiś film - odpowiedział Mattehw
- Możemy się do was przyłączyć?
-My ? -powtórzyła ze zdziwieniem moja
przyjaciółka
-Julian jest w pokoju
-Aha, rozumiem. - jej uśmiech zrobił się jeszcze szerszy - Jasne chodźcie
-Możecie coś wybrać, trochę się ogarnę i
zaraz przyjdziemy -odpowiedziałam
Szybkim krokiem udałam się do pokoju.
Julian był już ubrany. Założyłam wygodne ciuchy, uczesałam się a w tym czasie
on posłał nasze łóżko. Kilka minut później siedzieliśmy już we czwórkę
oglądając wybitną komedię i jedząc grzanki z dżemem. Po zakończeniu filmu
postanowiliśmy wybrać się razem na spacer aby pokazać Julianowi miasto.
Wyszliśmy z domu i wyruszyliśmy w stronę centrum. Przechadzając się uliczkami
Amsterdamu z najważniejszymi dla mnie osobami na nowo odkrywałam magię tego
miejsca. Odwiedzając dawno zapomniane zakamarki miasta wracały wszystkie
wspomnienia. Opowiadaliśmy Julianowi wiele ciekawych historii z którymi
związane były dane miejsca. Wspominałyśmy nasze pierwsze dni w nowym mieście,
naszą pierwszą prace, pierwszych znajomych i niemałe problemy z językiem. Udaliśmy
się także na kawę do kawiarni w której po raz pierwszy spotkałam Matthew.
Matthew był dawnym znajomym Magdy w czasów liceum kiedy mieszkała jeszcze w
Anglii. Był to także pierwszy chłopak dla którego totalnie straciła głowę ale
zawsze bała się do niego odezwać. Ich rozmowy ograniczały się jedynie do tych
zainicjowanych przez niego. Od kiedy sięgam pamięcią Magda bez ustanku
opowiadała mi o każdym wymienionym między nimi
spojrzeniu, każdej wspólnie przeprowadzonej rozmowie. Nigdy też nie zapomnę tego dnia gdy okazało
się, że przeprowadził się on do Holandii.
Wspominałyśmy emocje, które towarzyszyły nam podczas tego wyjątkowego
spotkania, na którym od razu wiedziałam, że to musi być jakiś znak. Byłam
przekonana, że jeśli odnajdujesz swą dawną wielką miłość w obcym kraju, nie
może to skończyć się na jednym spotkaniu. I tak właśnie było. Stara miłość nie
rdzewieje, na szczęście okazało się, że ta wielka licealna fascynacja nie była
jedynie jednostronna. Od tamtego dnia Magda zaczęła regularnie spotykać się z Matthew
najpierw jako przyjaciele, później na nieco bliższym gruncie. Niedługo potem
zostali parą. Wspominając moje słowa " jeśli odnajdujesz swą dawną wielką
miłość w obcym kraju, nie może to skończyć się na jednym spotkaniu"
pomyślałam o mnie i Julianie. Jak widać miałam racje. To nie był przypadek, tak
miało być. Takie miało być przeznaczenie zarówno moje i Juliana jak i Magdy z Matthew.
Dzięki temu wszyscy siedzieliśmy teraz w kawiarni pijąc pyszną kawę i
wspominając bliskie nam chwile. Z biegiem czasu zmieniamy swoje zdanie na temat
różnych spraw. Teraz już wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny,
doświadczyłam tego nie jednokrotnie. Dlatego też wiem, że nie powinno się żyć
dawnymi przeżyciami, naszymi porażkami czy upadkami, bo żaden z nich nie był
przypadkowy. Każdy z nich niesie za sobą jakiś morał, z każdej porażki
podnosimy się silniejsi i mądrzejsi o nowe doświadczenia. Coś się kończy by coś
innego mogło się zacząć, byśmy mogli odnaleźć sens naszego życia." What doesn't kill you, makes you
stronger."




